niedziela, 30 grudnia 2012
sobota, 29 grudnia 2012
Chapter 8.
ROZDZIAŁ 8: Gome i nowi przywódcy stada.
Wingu biegła i biegła aż w końcu dotarła na bardzo zaniedbaną ziemię.Wszędzie unosił się kurz i mgła.Ziemia była spalona.W niektórych miejscach rosły suche małe drzewa.Po środku tego zaniedbanego miejsca był duży kopiec jak dla gigantycznych termitów.Oznaczało, to że jednak ktoś mieszka na tym terenie.Nagle Wingu usłyszała złowieszczy chichot.Pomyślała, że to znowu ta Nyekundu ale nie to była Kivuli! Wyłoniła się z mgły i powiedziała:
Kivuli. - No kotka można się pozbyc za pomocą młotka, prawda?
Wingu. - Czego o de mnie chcesz?!
Kivuli. - Jak to czego chcę? Twego życia!!! HA! HA! HA! HA! HA!
Wingu. - Myślała, że chcesz mojej siostry, a nie mnie!
Kivuli. - Ależ oczywiście, że chcę zabic Gome, ale skoro już tu jesteś najpierw wykończe ciebie!!! - I Kivuli podniosła łapę do góry gdy nagle podniósł się przeraźliwy ryk.Kivuli odskoczyła w tył, a Wingu podeszła trochę bliżej.Nagle z mgły wyłoniła się brązowa lwica.Wingu. - Gome? - Lwica skinęła głową, a zaraz za nią wyłoniła się mniejsza szara lwica.
Wingu. - Nyasi?! To ty ją tu przyprowadziłaś?
Nyasi. - Tak.Nie gniewasz się na mnie?
Wingu. - Pewnie, że nie, ale jak ją znalazłaś?!
Nyasi. - Postanowiłam wyruszyc za tobą i spotkałam ją po drodze i wyjaśniłam kim jestem i o co w tym wszystkim chodzi. - W tym samym czasie Gome skierowała się do Kivuli trzęsącej się ze strachu.
Gome. - No słyszałam, że chcesz się mnie pozbyc.Kivuli. - Kto? Ja? Nie! Nigdy w życiu!
Gome. - Grrrrr!!! Gadaj kto cię do tego namówił?!
Kivuli. - M...m...mich...chezo.
Gome. - KTO?!
Kivuli. - Michezo! Przywódca stada, do którego należę.Mogę już sobie iśc?
Gome. - Tak.Idź za nim zmienię zdanie.
Kivuli. - Och! Dziękuję! - Powiedziała Kivuli i jak pognała przed siebie tak szybko jak tylko potrafiła nie oglądając się za siebie.Gome odwróciła się do Wingu i Nyasi i spytała:
Gome. - Wiecie gdzie to jest? - Lwice skinęły głowami. - No to chodźmy! - I ruszyły w drogę.
*
Po półgodzinie były już na miejscu.Michezo ze zdumieniem wyszczerzył oczy na Gome i Wingu.
Michezo. - Jak śmiałyście tu przyjśc?!Gome. - I to jest właśnie twój problem...
Wingu. - Jesteś strasznie głupi skoro...
Nyasi. - Myślałeś, że się nie dowiemy i że....
Razem. - To wszystko twoja sprawka!!!
Michezo. - To wy nie rozmiecie...Ja zaraz wszystko wyjaśnię.
Wingu. - Taaa...My wszystko wiemy.
Gome. - Masz bardzo lojalną współpracownicę co nie?
Michezo. - Co?! Przekupiłyście Kivuli wy nędzne przybłędy!!!
Gome. - GRRRROOOOOOOOAAAAAAARRRRR!!!!!!!!! Odszczekaj to jeśli masz odwagę!!!!!!
Michezo. - Ja....eeeeeeee...Nooooo.....Yyyyyyyyyyyyyy....
Gome. - Wynoś się z tond i nie wracaj!!! ROOOAAARRR!!!
Michezo. - Tak juuuuuuuuż!!!!! - I zwiał tam gdzie pieprz rośnie i tyle go widziały.
Nyasi. - No to mamy z nim spokój.
Nzuri. - Nyasi jesteś cała?!
Nyasi. - Tak w pożądku.
Wingu. - Wszystko super, ale kto zajmie miejsce przywódcy stada? Hmmm...A może ty Nyasi i Nzuri?
Nyasi. - Dobrze, a co ty o tym myślisz Nzuri?Nzuri. - Hmmm...Czemu nie? I tak jestem przyszłym przywódcą stada po ojcu.
Wingu. - No to ustalone! A ty Gome zostaniesz z nami czy nie?
Gome. - Właściwie mogę zostac zmuszasz mnie do tego bo jesteś moją siostrą, ale jak byś nie była to bym nie została.
Wszyscy. - HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA! HA!!!!!!!
KONIEC
______________________________________________________
Mam nadzieję, że się spodobał już ostatni rozdział tej historii ;)
Ale od jutra konkurs na wesoło, a po ogłoszeniu wyników kolejny rozdział już nowej historii! :D
P.S. Pojawiła się zakładka ,,Pytania".Pytajcie, a ja napewno odpowiem na każde pytanie.
Gdyby ktoś jednak chciał zadac mi jakieś pytanie, którego nie chce pisac w komentarzach czy coś w tym stylu podaje e-mail, na który możecie do mnie pisac.
E-MAIL: tandi219@wp.pl
Do usłyszenia w komentarzach! :3
piątek, 28 grudnia 2012
Chapter 7
ROZDZIAŁ 7: Nyekundu.
Nyasi nie mogła uwieżyc w to co usłyszała.Jej najlepsza chce ratowac siostrę i przy okazji zginąc.Na początku Nyasi próbowała powstrzymac Wingu, ale bez skutecznie.W końcu zgodziła się na tę wyprawę pod jednym warunkiem:Nyasi. - Dobrze Wingu możesz iśc odnaleśc siostrę, ale pod jednym warunkiem ja pójdę z tobą.
Wingu. - Nie ma mowy! Zostajesz w stadzie i koniec!
Nyasi. - Nie puszcze cię samej, a jak coś ci się stanie?Wingu. - Niby co może mi się stac?
Nyasi. - A jak dorwie cię Nyekundu!
Wingu. - Kto to jest Nyekanundu czy jakoś tak?
Nyasi. - To ty nie znasz legendy o Nyekundu?!
Wingu. - A niby po co ktoś miałby mi opowiadac o wymyślonej lwicy?
Nyasi. - Ale podobno to prawda.
Wingu. - No to słucham twojej prawdy.
Nyasi. - Legenda głosi, że gdy czerwony piorun przetnie niebo zjawia się bordowa lwica z rzywką o imieniu Nyekundu.Możesz ją widziec lub nie, ale i tak możesz paśc jej ofiarą.A jak już cię dopadnie to KONIEC!
Wingu. - Phi! Bajki dla lwiątek i tyle.
Nyasi. - Posłuchaj zbiera się na burzę i to właśnie idealna okazja na to aby pojawiła się Nyekundu.
Wingu. - Gadaj zdrów!
Nyasi. - Wingu nie! Wracaj! Zaczekaj!
Wingu. - Do zobaczenia Nyasi!!! PA!!!!!!!! - Nyasi jescze dobre pół godziny wołała za Wingu.Na próżno.Usiadła na wzgórzu patrząc na horyzont i patrzyła na zachód słońca na który zachodziły czarne burzowo-deszczowe chmury.
*
W tym samym czasie Wingu dotarła do jakiejś doliny.Nagle zaczął lac deszcz i walic pioruny.Wingu rozejrzała się dookoła.Nale przed jej oczami błysnął dziwnie czerwony piorun.Oślepiona lwica zaczęła potrząsac łbem.Gdy podniosła łeb do góry ujżała niedaleko stojącą w kałuży bordową lwicę z grzywką.Uśmiechała się złowrogo.Nagle odwróciła, się a Wingu skorzystała z okazji i podeszła trochę bliżej.Wingu nie bardzo wiedziała gdzie jest dlatego postanowiła zapytac nieznajomą o to gdzie się znajdują.
- Hej! Nie wiesz przypadkiem gdzie jesteśmy? - W tym momencie przestało padac, a bordowa lwica odwróciła się i skierowała do Wingu spojrzenie pełne nienawiści i wściekłości.- O! Chyba jednak pani tego nie wie. - Wingu zaczęła się powoli cofac, ale wściekła lwica błyskawicznie skoczyła na nią i przygwoździła do ziemi mówiąc groźnie i ostrzegawczo:
Zła lwica. - Ja jestem Nyekundu, a ty kim jesteś, że śmiałaś się do mnie odezwac?!!!Wingu. - Ja? Ja jestem Wingu i szukam swojej siostry Gome i Kivuli.
Nyekundu. - Więc jesteś tylko nędzną lwicą!!! - Ryknęła wściekle Nyekundu i zrobiła jej ranę na policzku swymi pazurami.Następnie zeskoczyła z niej równie błyskawicznie jak na nią wskoczyła,odwróciła się do Wingu ogonem i odchodząc rzuciła jeszcze:
- Ciesz, się że przeżyłaś spotkanie ze mną bo następnym razem nie będę już taka łagodna. - W tym momencie znów czerwony piorun zabłysnął na niebie, a kiedy zniknął lwicy już nie było.Wingu leżąc na ziemi przestraszona i ocierając ranę na policzku powiedziała do siebie:
- A więc legenda o Nyekundu jest prawdziwa? Żałuje, że nie wierzyłam Nyasi. - Po tych słowach lwica podniosła się i stanęła na chwiejących się ze strachu łapach i ruszyła w dalszą drogę.----------------------------------------------------------
No to już doszliśmy do przed ostatniego rozdziału.Niedługo pojawi się 8 już ostatni rozdział tej historii, w którym wszystko się rozstrzygnie.Mogę wam powiedziec, że konkurs będzie jeszcze przed nowym rokiem i będzie do niego potrzebna znajomośc postaci i rozdziałów.Do usłyszenia w komentarzach.
+ Jeszcze link do piosenki Angel of Darkness. youtube Vitani - Angel of Darkness
Tandi219.
Chapter 6
ROZDZIAŁ 6: Nowe doznanie.
Tego dnia pierwsza obudziła się Nyasi.Wstała,przeciągnęła się i już miała zamiar wyruszyc nad wodopój gdy nagle drogę zagrodził jej Nzuri.
Nzuri. - Do kąt idziesz Nyasi?
Nyasi. - Do wodopoju, a ty mi w tym przeszkadzasz.
Nzuri. - Możemy przecież iśc tam razem.
Nyasi. - Nie sądzę aby było to możliwe.
Nzuri. - Dlaczego?
Nyasi. - Ponieważ eee.....Muszę...Ja muszę obudzic Wingu i...No wiesz.
Nzuri. - Tak...To może później...
Nyasi. - A wiesz? Myślę, że Wingu może poczekac.
Nzuri. - To ekstra!!! To znaczy chodźmy się przejśc.
Nyasi. - Przejśc?
Nzuri. - No na spacer.Jeśli oczywiście chcesz.Nyasi. - Pewnie! Czemu nie? Nie mam nic lepszego do roboty.
Nzuri. - No to chodźmy! - Nzuri'emu udało się namówic Nyasi na wspólny spacer.Był taki szczęśliwy ponieważ Nyasi spodobała mu się już za pierwszym razem kiedy ją zobaczył.Zaczął się w niej pod kochiwac i chciał ją do siebie zbliżyc.Kiedy tak rozmawiali czuli, że jest coś między nimi.Uśmiechali się do siebie.Nie widzieli świata po za sobą.Wreszcie usiedli pod drzewem i Nzuri powiedział do niej:
Nzuri. - Nyasi ja...Ja...JA SIĘ W TOBIE ZAKOCHAŁEM!
Nyasi. - Naprawdę? Ja w tobie też.
Nzuri. - Myślis, że możemy ze sobą byc?
Nyasi. - Nie myślę tylko chcę! - Uśmiechnęła się lwica i czule otarła o niego.W tym momencie przyszła Wingu i zaczęła mówic:
Wingu. - Nyasi ja już wiem co...CO?! PRZEPRASZAM, ALE CZY JA WAM PRZYPADKIEM NIE PRZESZKADZAM?!Nyasi. - Nie, a co?
Wingu. - Skoro wolisz sobie byc w innym stadzie i miec za chłopaka syna przywódcy tego stada to w takim razie ja idę!!!
Nyasi. - Wingu, ale to nie tak!
Wingu. - A jak?!
Nyasi. - To, że mam chłopaka to nie znaczy, że to ma popsuc naszą przyjaźń.
Wingu. - Chyba masz rację...Przepraszam.
Nyasi. - Dobra już dobra mów co postanowiłaś.
Wingu. - Odnaleśc Gome!
.......................................................................................................
~_______________________________________________________________________________~
To na razie tyle! Sora, że krótkie, ale pomysłów mi było brak :(
ALE NA POCIESZENIE LINK DO MIŁOSNEJ PIOSENKI, KTÓRA MOŻE PASOWAC DO TEGO ROZDZIAŁU
EveryTime We Touch (Original) ~ The Lion King II
A i jeszcze do Hekimy 20 jak możesz to zrób mi pliss taki ładny awatar na bloga.
czwartek, 27 grudnia 2012
Chapter 5
ROZDZIAŁ 5: Nieoczekiwany bieg wydarzeń.
Nyasi i Wingu dotarły do stada.Grzejące się w słońcu lwice nawet ich nie zauważyły.Pierwsza podeszła do nich Nyasi i powiedziała:
Nyasi. - Cześc! Nazywam się Nyasi, a to moja przyjaciółka Wingu.Myśmy chciały zapytac czy...Czy nie przyjęlibyście nas do naszego stada? - Wtedy z ziemi podniósł się najstarszy lew ze stada i ze srogą miną popatrzył się na dwie przybyszki i rzekł:
Lew. - A ja nazywam się Kiburi i nie życzę sobie w moim stadzie żadnych przybłęd!
Wingu. - Żadnych przybłęd?!,żadnych przybłęd?! Słuchaj no kolo my nie...Nyasi. - Ona chciała powiedziec, że wcale nie jesteśmy przybłędami.
Kiburi. - Tak? A w takim razie kim jesteście? - W tym momencie z ziemi podniósł się młody lew i zwrócił się do Kibur'ego:
Młody lew. - Och tato zawsze jest to samo.Ciągle ta stara śpiewka.Nie możesz im odpuścic?
Kiburi. - Nie! Nzuri, synu radzę ci nie wtrącaj się. - Kiburi do Nyasi - Odpowiecie mi w końcu? Kim jesteście!!!
Nyasi. - Myśmy zostały wygnane ze stada...
- Doprawdy? - Na te słowa wszyscy odwrócili się i ujrzeli Kivuli opierającą się o bardzo wysoki głaz z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Nyasi. - O nie tylko nie Kivuli!
Kibuli. - Znacie tę lwicę?
Wingu. - Tak to właśnie ona wygnała nas ze stada.
Kivuli. - Ja was WYGNAŁAM?! Nie bądźcie śmieszne! Nyasi z tego co pamiętam to sama uciekłaś, a ciebie Wingu wręcz wygnałam bo jesteś naszym wrogiem!!!
Kibuli. - Jak to? Ty jesteś SIOSTRĄ GOME?!
Wingu. - Ja? Nigdy w życiu! Nawet nie słyszałam o tej lwicy.
Kivuli. - Ha! Wyparła się własnej siostry by uratowac skórę, ale nic z tego Wingu! Przyznaj się! To ty jesteś jej SIOSTRĄ!!!!
Wingu. - Hu! Tak ja jestem SIOSTRĄ GOME.
Kivuli. - Na razie daruje ci życie.Idę poszukac twojej siostry i wyrównac rachunek, a potem zajmę się TOBĄ! HA! HA! HA! Na razie frajerko!!!! Ha! Ha! Ha! Ha! Ha!
Kibuli. - Dośc tej szopki! Wingu musisz odejśc, a ty Nyasi zostań jeśli chcesz.Sprawę uważam za zakończoną! Rozejśc się proszę!!!Nyasi do Wingu. - No i co teraz zrobisz?
Wingu. - Sama już nie wiem.Daj mi czas do rana.Cześc!
Nyasi. - Dokąd idziesz?
Wingu. - Skoro mnie tu nie chcą będę spała nad wodopojem! Dobranoc!
Nyasi. - Jasne! Cześc! - Tak Wingu pożegnała się z Nyasi i rozeszły się na dwie strony świata.Wingu poszła nad wodopój, a Nyasi poszła do nowego stada.
______________________________________________________
Teraz to się troszeczkę rozpisałam, ale to i tak mało! Komentujcie proszę moje notki! P.S. Planuję zrobic konkurs po nowym roku więc czytajcie pilnie moje rozdziały i opisy bohaterów.Nie długo pojawią się nowe postaci. To tyle na dziś.Narazka!
Chapter 4
ROZDZIAŁ 4: Szczęśliwe Spotkanie.
Nyasi biegła całą noc zatrzymując się po drodze tylko by złapac oddech, a zaraz potem biegła dalej.W końcu dotarła na miejsce.Stanęła na pobliskim wzgórzu i rozejrzała się dookoła.W pobliżu nie było nikogo.Nyasi dysząc ze zmęczenia usiadła i pomyślała: ,,Już nigdy jej nie odnajdę..." Nagle zerwała się na równe nogi przy wodopoju zobaczyła Wingu! Całą i zdrową! Piła właśnie wodę.
- Wingu!!!!!! - Wrzasnęła na całe gardło Nyasi.Wingu obejrzała się za siebie i zobaczyła biegnącą w jej kierunku Nyasi.Była uradowana, że ją widzi.
Nyasi. - Wingu ty żyjesz! Nic ci nie jest?Wingu. - Nie w porządku, ale co ty tu robisz?
Nyasi. - Poszłam ciebie szukac!!!
Wingu. - Na serio? Myślałam, że jesteś po stronie Kivuli.
Nyasi. - Miałabym zostawic przyjaciółkę samą?
Wingu. - Wiesz... He! he! Dzięki.
Nyasi. - Nie ma za co.
Wingu. - Ale skoro nie mamy dokąd iśc to może poszukajmy stada, które nas przyjmie?
Nyasi. - Wiesz, jak biegłam nad wodopój to widziałam przyjaźnie wyglądające stado za tamtym wzgórzem.
Wingu. - No to na co czekamy? Chodźmy!!! - I lwice popędziły na wzgórze.Na szczycie przystanęły by się rozejrzec.
Nyasi. - Widzisz to właśnie to stado. - Wskazała łapą na leżące w cieniu drzewa stado.
Wingu. - Wyglądają naprawdę przyjaźnie.Chodźmy do nich!
Nyasi. - Ok. - Zbiegły ze wzgórza i pobiegły do stada.
*
W tym czasie Kivuli przbiegła nad wodopój.
- Grrrrrrrrr!!!!! Dlaczego ich tu nie ma!!!!!!!!!!!!!! - Wściekła się biała lwica i walnęła łapą w tafle wody, która natychmiast się zmarszczyła.Wbiegła na wzgórze i...Ujrzała z niego biegnące Nyasi i Wingu.
- No,no,no.Próbują załapac się do innego stada he! he! NIE DOCZEKANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Wrzasnęła na całe gardło i skradając się w kierunku stada myślała jak wynagrodzi ją Michezo za zabicie wroga i uciekinierki...
C.D.N........................................................................................
_______________________________________________________
Dzięki za przeczytanie!!! Jeśli chcecie dowiedziec się jaki los czeka Wingu i Nyasi KOMENTUJCIE!!! :3
środa, 26 grudnia 2012
Chapter 3
ROZDZIAŁ 3: Gwiazda Nadziei
Nyasi błąkała się po Lwiej Ziemi w poszukiwaniu Wingu.Była przygnębiona.
- Już nigdy jej nie odnajdę... - Mówiła do siebie Nyasi.Mimo tego w duchu miała nadzieję, że jednak pojawi się jakiś promyczek nadziei i będzie wiedziała gdzie jest Wingu.
Nyasi zwróciła się do gwiazd i mając nadzieje, że Duchy Przodków ześlą jej jakiś znak powiedziała:
- Och jak ja bym chciała ją odnaleśc.Prosze pomóżcie mi Duchy Przodków! - Powiedziawszy to zaszlochała żałośnie.Nagle niebo rozjaśniło się i z nieba spadła gwiazda.Wylądowała na środku sawanny koło wodopoju.Nyasi podniosła łeb i wpatrywała się w gwiazdę dopóki nie wylądowała na ziemi.Potem zerwała się błyskawicznie i zaczęła się zastanawiac czy to nie był znak od Duchów Przodków.Nagle usłyszała jakiś głos z nieba:- IDŹ ZA TĄ GWIAZDĄ, A ODNAJDZIESZ SWOJĄ PRZYJACIÓŁKĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nyasi nie zastanawiając się nad tajemniczym głosem z nieba ruszyła pędem za spadającą gwiazdą mając nadzieję, że głos z nieba nie kłamał, i że naprawdę odnajdzie tam Wingu.
*
W tym samym czasie Kivuli krążyła po sawannie wściekając się na Nyasi.
- To nie możliwe,nie może byc! Nyasi nie mogła nas zdradzic!!!!!!!! Muszę powiedziec o tym Michez'emu! - Właśnie w
tedy zobaczyła na niebie tę spadającą gwiazdę. Pomyślała życzenie:
,,Chciałabym znaleśc tą uciekinierkę i jej przyjaciółeczkę!"
Otworzyła oczy i zobaczyła jak gwiazda spada po środku sawanny.
- I chyba wiem gdzie ich szukac. - Uśmiechnęła się złowrogo, a potem bez chwili namysłu ruszyła w drogę.
______________________________________________________
Mam nadzieję, że się podobało mimo że taka krótka notka, ale nie miałam weny.Czekam na wasze komcie i mam nadzieję, że Nyota będzie komentowała każdy mój rozdział.
piątek, 21 grudnia 2012
Chapter 2
Rozdział 2. Kłopoty Wingu.
Lwice weszły do groty.Wszyscy jeszcze spali, a do świtu było daleko.Wingu położyła się w kącie, a Nyasi w drugim.Lwica spojrzała na Wingu i zagadnęła.
Nyasi. - O czym teraz myślisz?
Wingu. - O tym, że jesteś moją jedyną koleżanką.
Nyasi. - Nigdy wcześniej żadnej nie miałaś?
Wingu. - Nie...
-CISZA-
Wingu. - Wiesz? Miałam kiedyś siostrę.
Nyasi. - Tak? A jak miała na imię?
Wingu. - Gome.
- Gome?!!!- Ktoś wrzasnął z głębi groty.
Nyasi. - Czego chcesz Kivuli?!
Kivuli. - Posłuchaj sama siebie! Gome zabiła naszą przywódczynie, a ty mimo wszystko ufasz jej siostrze?!
Nyasi. - Nie wiedziałam, że to jej siostra!Kivuli. - No to teraz już wiesz!
Kivuli do Wingu - Jeśli się nie wyniesiesz powiem o tym wszystkim stadom jakie tylko spotkam!
Wingu. - Dobrze.Wyniosę się tylko obiecaj, że nikt się o niczym nie dowie.Jasne?
Kivuli. - Ależ oczywiście.Powiem naszemu przywódcy, że zrezygnowałaś.
Wingu. - Wporządku.Cześć Nyasi i dzięki.
Nyasi. - Nie rób tego! Nie możesz!
Wingu. - Ale musze.Inaczej będę miała kłopoty.Żegnaj Nyasi!!!! - Zawołała lwica i ruszyła przed siebie na tle wschodzącego słońca.
Po chwili zniknęła za choryzontem.
Nyasi. - Zadowolona?
Kivuli. - Jak nigdy. HA! HA! HA! HA!!!
Nyasi. - W takim razie mnie też już nigdy tu nie zobaczysz!
Kivuli. - Jeśli odejdziesz zdradzisz stado i będę zmuszona powiedzieć o tym Michez'emu!
Nyasi. - Rób i mów sobie co chceż! Ja nie opuszcze swojej przyjaciółki w potrzebie!
Kivuli. - Popełniaż wielki błąd Nyasi!!!!!!!!!! - Wrzasnęła za nią Kivuli, ale było już za puźno bo Nyasi zniknęła za choryzontem.
Mam nadzieję, że się podobało + Jeszcze ten własnoręczny rysunek narysowany w Paincie! Pozdrawiam wszystkich! Tandi219! ;D
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Chapter 1.
ROZDZIAŁ 1: JAK TO SIĘ ZACZĘCZEŁO.
W pewnym stadzie mieszkającym na Lwiej Ziemi żyła lwica o imieniu Wingu.Była samotna ponieważ nikt jej nie lubił.Kiedyś była wrogiem tego stada.Po stracie rodziny ubłagany przez nią przywódca stada Michezo przyjoł ją do stada,ale i tak nikt jej nie polubił
Co noc błąkała się po sawanie płacząc i rozmyślając nad swoim smutnym losem.Aż, którejś nocy napotkała na swojej drodze Nyasi.
Nyasi - Co ty tutaj robisz?!
Wingu - Stoje sobie nie widzisz?
Nyasi - Powinnaś być w stadzie.Przecież może ci się coś stać!
Wingu - Obchodzi cię to?
Nyasi - A czemu by nie?
Wingu - Bo ja jestem waszym wrogiem. :(
Nyasi - Byłaś...Byłaś naszym wrogiem.
Wingu - Ale nikt mnie tu nie lubi.
Nyasi - Nie prawda! Ja cię lubię :)
Wingu - Naprawdę?
Nyasi - Tak.A czemuby nie?
Wingu - Nie wiem...
Nyasi - No dobra, a teraz choćmy do domu.
Wingu - Ok. :D
I tak oto Wingu zyskała koleżanka.Była szczęśliwa! XD
Tę notkę dedykuje Nyocie za to, że przywróciła mi wiarę w tego bloga! Dzięki jestem fanką bloga ,,Życie Milele"!!!!! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)








